Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
wtorek, 31 października 2006
śpiąca królewna

Na przystanku

autobusowym o 8.40

zasnęła królewna

otulona mgłą

i rudym szalem

stojąc śniła

o księciu z gadu - gadu

i trochę o klasówce

z matmy

stojąc śniła

o całkach

i całowaniu

o pierwiastkach

i przytulaniu

śpiąca królewna

          z drugiej be

wsłółuzależnienie

Mamy bardzo miłego sąsiada. Strszego pana, profesora

jednej z uczelni.

Niestety nasz sąsiad pije. Nie są to wielkie ilości, ale wymieszane

z lekami, które zażywa dają fatalne efekty i skutki.

Kilka lat temu, kiedy poznaliśmy Pana Profesora uzależniłam się

od jego choroby. Wiele godzin spędzałąm na rozmowach z nim,

często dzwonił do mnei w nocy. Płakał w słuchawkę.

Mój mąż wielokrotnie woził go w przeróżne miejsca

- zarówno do dalszej rodziny jak i do przeróżnych klinik.

Sąsiad jest rozwiedziony. Ma dwie dorosłe córki, które

przypominają sobie o nim, jak potrzebują

pieniążków albo samochodu...

Teraz na szczęście zrozumiałzm, że nei jestem odpowiedzialna

za jego chorobę, że nie muszę brać na siebie jego problemów.

Oczywiście mąż chodzi często do niego, rozmawiaja, Profesor

opowiada - a ma o czym:), przychodzi do nas na herbatę.

Oczywiście w sytuacjach naprawdę trudnych pomagamy.

Niestety mimo wielokrotnie podejmowanej próby lecznia -

dalej spada w dół...

Dlaczego to piszę?!

Bo wczoraj znowu był u nas. Niestety znowu pijany,

znowu płaczący. Posiedziłą chwilę, wyżąlił się.

Opowiedział niesamowitą historię. Niewiem czy prawdziwą.

Czas pokaże.

Żal człowieka.

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

A teraz znikam, ide do pracy.

Poczytam Was dopiero wieczorem.

Miłego dnia!!

poniedziałek, 30 października 2006
ja i panda

Mąż zostawił mi koło żłobeczka nasze

auteczko - idąc po Talusię dzwoniłam, pytając

Miśka (strego) - CZY ABY NAPEWNO uda mi się

cało i zdrowo dojechać z małą do domu...

Mąż był tego na 100 % pewny!!

Mnie bolała głowa, brzuch i wogóle...

Ale - co mi tam - kiedyś trzeba -

I właśnie DZIŚ pierwszy raz zupełnie samiutka

dojechałam ze żłóbka do domu SAAAMA

to znaczy z Talusią :):):):)

(to znaczy - kiedyś tam, daawno temu jeździłam

- jeszcze maluszkiem:)

w necie znalezione

KURCZE - dumna jestem z siebie:), no ale,

żeby nie było aż tak lukierkowo -

to do garażu nie zjechałam

- zbyt stromo i zbyt małe drzwi hihihihi

Zostawiłam ZAMKNIĘTE autko na parkingu.

Może w końcu zacznę jeździć.

W sumie dzień ok.

22:22, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (6) »
mój prezent dla mnie

Zrobiłam sobie PREZENT.

Jestem SAMA w domu. SAMIUTEŃKA aż do 14 -

wtedy pojade do żłobka po Talusię.

co dziwne nie mam wyrzutów sumienia -

że ja w domu a Talusia w żłobku.

Czy to normalne??!!

Myślę, że tak.

To taki mój prezent dla mnie.

Czasami trzeba sobie zrobic coś miłego...

Kocham moje dzieci jak wariatka,

ale może to juz mój wiek pozwala mi

od czasu do czasu w tym zabieganym

życiu zobaczyc siebie... może...

A więc (wiem, że nei zaczynamy zdania od więc!) -

dzis dzień mój i mojego domu.

Trochę gadaułek w internecie, troche może

mycia okien, może dłuższa kąpiel...

teraz z kawką ide poczytac Was.

Miłego dnia:)

07:43, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (18) »
niedziela, 29 października 2006
i kto to powiedział??!!

Wczoraj KTOŚ napisała, że juz dzis nie będzie jesiennych liści...

buuuuu buuuuu buuuuu

Zamiast iśc do parku z Rodzinka, zamiast robić zdjęcia -

oglądamy przez okno deszcz padający -

ja wzięłamsię za kalendarza

dla Talusi. Oczywiście przy okazji z balkonu zrobiłam zdjęcia

MOJEGO drzewa - już prawie

gołe... zrobiłam też zdjęcie widoku obok drzewa

to włąśnie widzę z dolnego balkonu.

Teraz za moment znikam do żelazka i kończenia obiadu.

AAaaaa zapomnaiłam napisac, że ZUPEŁNIE pokręciłam -

BYŁAM PRZEKONANA, ŻE DZIS ŚPIMY O GODZINE KRÓCEJ!!

O S I O Ł E K ze mnie:) - ale zato miła niespodzianka!!

Do wieczora!!

13:20, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (5) »
Z wiatrem

"Jesienie rok za rokiem idą,
gwiazdy jak deszcze szyby tną.
Zielone łanie na polanie,
u okien huczy serca bąk.

Nie płacz, kochana, lat złowrogich,
spod twoich rzęs zielony liść,
ptaki i drzewa trysną, drogi,
po których dalej trzeba iść.

Liście opadły. Wrócą liście
i modlitewne łuki gór,
przeminą ludzie w nienawiści,
zostanie trzepot ptasich piór.

Knieje się pienią - tylko pomyśl -
w powietrza falującym tchu
niedźwiedzi pomruk zaczajony,
niebieski jezior duch.

Nie płacz, kochana. Śpij w cierpieniu,
na dłoni mojej drżący ptak,
rzekom i mnie, i wiosen cieniom,
i miłowaniu lat.

Przeminie łoskot burz gwiaździstych,
nie stanie ludzkich burz.
Nam, śpiewającym pieśni czyste,
serce rozetnie czas jak nóż,

Bo już kolebią aniołowie
imię - jak złote imię gwiazd,
próchnieje pod stopami czas,
zostaje wieniec chmur na głowie.

Bo już kolebią aniołowie
na niewidzialnych dłoni śnie
proste jak sosna, czyste dnie
rosnące w ptasim słowie.

              29 IX 1942"

KK Baczyński

ja tak nigdy nie będe potrafiła,

ale to nic... :)

01:03, wanilia39 , wielcy
Link Komentarze (5) »
sobota, 28 października 2006
taniec

sukienkę z liści klonu ubiorę

jeszcze dzis wieczorem

rozbawione nitki babiego lata

wplotę w warkocze moje

korale z kasztanów zamotam

w uszy wepnę żołędziowe klipsy

i zatańczę dziś w nocy

gdy przyjdzie ochota

w poświacie księżyca

..............................

przyjaciela wiernego

wspomnienie

Dokładnie rok temu:

ZDJĘCIA USUNĘŁAM

moje dzieci w parku.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z