Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
czwartek, 30 września 2010
chyba za dużo tego wszystkiego spadło na mnie

w ostatnich dniach.

puściły mi dzis nerwy.

niestety jak to zwykle bywa

w domu...

oberwało się niektórym :(

dlaczego doba jest taka krótka?

od samego rana przytulam facetów :)

oczywiście tak dosłownie to moich osobistych tulę

a służbowym rozdałam lizaki i złożyłam życzenia z okazji

Dnia Chłopaka, który to od samego dnia świętujemy ;)

Muszę powiedzieć, że moi "służbowi chłopcy" byli bardzo

pozytywnie zaskoczeni. Każdy z uśmiechem zaczynał dzień :)

zdrowia, słoneczka, uśmiechu

i spełnienia marzeń dla Panów i Chłopców :)

środa, 29 września 2010
zadzwoniła!

w trudnych dla mnie dnaich napisałam maila, stwierdziłam w nim, że bardzo mi Jej (Ich) brakuje, zwłaszcza teraz... napisałam, że głupio mi iż spieprzyłam naszą znajomość... napisałam na koniec, że nie będę już więcej się narzucała...

wysłałam wczoraj, mimo że napisałam w sobotę...

dziś zadzwoniła!

jesteśmy umówieni na sobotę :):):)

ćwiczenia na halce -

ma wykonywać moja córeczka, ponieważ jej rączka nie jest jeszcze odpowiednio wykształcona :)

no to wykonujemy ołówkiem codziennie ćwiczenia "po śladzie" na kalce techniczej :)

a co do pisania o korkach - to nie dlatego z przyjemnością o nich pisałam, że je lubie - tylko dlatego, że wreszcie mogam oderwać myśli od pracy... od tego co w ostatnich dniach mnie dołowało :)

a co do naszego czasu spędzanego w korkach wspólnie z mężem - to po prostu mamy tak niewiele chwil dla siebie, że musimy wykorzystywać każdą :)

to tyle :)

bęę później.

wtorek, 28 września 2010
z wielką przyjemnością piszę dziś o...

korkach...

jak dobrz kiedy problemem jest tylko korek w drodze z pracy do domu... jak dobrze...

w korku mamy czas aby posiedzieć sobie razem z mężem koło siebie, mowimy sobie miłe slowa, ściskamy się za ręce... mamy czas aby być ze sobą :) , czasem milczymy, słuchamy muzyki, wiadomości płynacych z radia, rozmawiamy o codzienności i nie tylko :)

za kilka dni będe chciała wrócić do sprawy, która nieomal doprowadziła mnie do zawału... ale nie dziś i nie jutro - jest jeden dla mnie osobiście pozytyw - MINUS dwa kilo!

 

na szczęście (?)

to co się podziało - nie działo się "na moim terenie", ale uczesniczył w tym jeden z moich chłopaków. Mam nadzieję, że to była nauczka na całe życie. Może dzięki temu jeszcze ktoś się uratuje...

W mojej głowie nie mieści się i chyba nigdy nie zmieści się jak może takie świństwo jak dopalacze być dostępne dla wszystkich! I to nie gdzieś w ciemnej bramie, czy za rogiem tylko w centrum miasta, w sklapach obok szkół... Można wejść i kupić - TOWAR DLA KOLEKCJONERÓW! Po prostu szok. I jak się okazuje NIE MA TAM SUBSTANCJI ZAKAZANYCH! a to, że młody człowiek może stracić zdrowie a nawet życie - nikomu nie przeszkadza! Liczy się tylko KASA KASA KASA!!!

Wczoraj późnym wieczorem zrobiłam spotkanie moich wychowanków, chłopak stanął przed prawie setką młodych ludzi i... opowiedział im. Przyznał się do strachu, do łez, do obaw... Może jestem naiwna - ale wierzę, że przynajmniej niektórzy z słuchających zastanowią się "przed" a może wspominając jego słowa po prostu nie wezmą...

Oby.

10:25, wanilia39 , praca
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 września 2010
dopalacze

słyszeliście?

ja też. kosztowało mnie to

sporo zdrowia, nerwów...

nieprzespanych nocy,

obecności w pracy prawie

cały czas...

mam nadzieję, że wszystko

zbliża się do końca.

Czekam jeszcze na kontrolerów

z różnych instytucji...

może ktoś wreszcie zrobi porządek

z tym świństwem!

23:31, wanilia39
Link Komentarze (1) »
powoli, powolutku, po cichutku

zaczynam oddychać...

 

18:44, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z