Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
środa, 30 lipca 2008
RÓŻA

jest piękna. Od dziś nienawidzę RÓŻY. To ona właśnie jest przyczyną choroby moich nóg. To przez nią mam ciężkie, spuchnięte, czerwone, rozpalone łydki. Choroba ta będzie kolejną towarzyszką, która będzie zawsze mi towarzyszyła. Do końca życia. Na dzien dzisiejszy mam przepisane 30 zastrzyków - codziennie jeden w brzuch :( , laki krążeniowe, encorton, antybioty - narazie na miesiąc a chyba będzie na 3! Mam sobie kupić podkolanówki za 130 zł! niestety nie mogli dziś zdjąć miary- zbyt jestem spuchnięta. Dziś poplynęłam na kilkaset zlotych - a co dalej? Siąść i płakać. Chyba jedyna możliwość :(

18:50, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (26) »
wtorek, 29 lipca 2008
w drodze do pracy

dziś do pracy jechaliśmy inną drogą - przez Wisłę przeprawaliśmy się promem. Piekny widok - 7 rano, cisza, woda i my na promie... Coprawda po wczorajszym wieczorze nastroje mieliśmy trochę "bylejakie" posprzeczaliśmy się oczywiscie o... Miśka. Wrrrr - moi faceci są okropni! Co chwilę spierają się, ścierają a ja... ech... nie potrafię zrozumieć tych męskich gier :).                                                                                     Dziś nie jedziemy do dzieci! To chyba pierwsza nasza noc bez Talusi... Ona już śpi. Usnęła Babci po 10 minutach!!                                                       Popijam drineczka, mąż ogląda film i snujemy plany na wieczór...

poniedziałek, 28 lipca 2008
pechowo, ale będzie dobrze

Dzieci od wczoraj na wsi z dziadkami. Spaliśmy tam poprzednią noc - dziś też jedziemy. Trochę nie tak miało być - ale - Mama moja miała atak kamienieni w nerkach, na szczęście już się ich pozbyła, ale nadal jest osłabiona. W sumie chcieliśmy wczoraj zabrać dzieci z powrotem do Krakowa, dziadki stwierdzili, że sobie poradzą, że będzie dobrze... Pewnie, że będzie. Jednak dziś postanowiliśmy pojechać tam jeszcze. Rano prosto do pracy - ćwiczymy ewentualne dojazdy gdybyśmy się TAM wybudowali :)                                                                                              W pracy szykują się pewne zmiany. Mam nadzieję, że na ciut lepsze:) Jutro jestem w terenie, ale potem wracam do pracy - pewnie zaglądnę na Wasze stronki.

Spokojnej nocy!

piątek, 25 lipca 2008
MARIPOSA

FILMIK USUNĘŁAM

czwartek, 24 lipca 2008
ZAPRASZAM

to KAWKA POKUSA

Pierścień Świętej Kingi

Według legendy, gdy polski książę krakowsko-sandomierski Bolesław poprosił o rękę węgierskiej królewny Kingi, ta zwróciła się do swego ojca, aby w wianie nie dawano jej złota i kosztowności, gdyż niosą za sobą pot i łzy ludzkie. Nie chciała też roju służby, bo ta jest znamieniem pychy. Życzyła sobie tylko jednego skarbu – soli, którą chciała dać swej przyszłej ojczyźnie. Król Węgier podarował jej więc najbogatszą kopalnię Siedmiogrodu w Marmarosz. Kinga biorąc ją w posiadanie, wrzuciła do szybu swój zaręczynowy pierścień, zaś w drodze do kraju swego męża zabrała ze sobą doświadczonych górników węgierskich. W Polsce kazała im szukać soli. Gdy ją wreszcie znaleźli (w Bochni i Wieliczce) to jak pisze Ksiądz Piotr Skarga, "w pierwszym bałwanie (bryle) soli, który wykopano, pierścień się on jej znalazł, który ujrzawszy Kunegunda i poznawszy, dziękowała Panu Bogu, który dziwy czyni tym, którzy Go miłują". Kinga jest rozpamiętywana do dzis w polskich bajkach i książkach.Dzisiejsza młodzieży o niej się uczy i przekazuje z pokolenia na pokolenia te historie aby pamięć nie zaginęła po Kindze. na podstawie http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ta_Kinga

 

07:53, wanilia39 , wielcy
Link Komentarze (3) »
środa, 23 lipca 2008
ilustracja

Zapomniane pocałunki

Kto liczy nasze pocałunki,
kto na nie zważa?
Ludzie mają troski i sprawunki,
Bóg światy stwarza...
Zapomniane przez nas dwoje ich różowe mnóstwo
spada na dno naszych dusz,
jak płatki miękkich, najpiękniejszych róż...
Tam leżą i ciasno zduszone na sobie
słodkim olejkiem się pocą,
który rozpachnia się w nas każdą nocą
i każdem ranem,
i życia zwykłego jesienne ubóstwo
czyni róż krajem, perskim Gulistanem.
Kto nasze pocałunki liczy?
Kto na nie zważa?
Bóg światy stwarza,
nie zapisuje w księgach słodyczy...                                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

autor zdjęcia: http://basiekjaga.blox.pl/html 

19:32, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (15) »
wtorek, 22 lipca 2008
Erotyk

Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików
umieram słodko, bez żalu, umieram cicho bez krzyku.-
Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla,
a moje czoło znużone coraz się niżej pochyla...
Wreszcie dotykam bieguna i śnieg mi taje wśród włosów,
a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących lianosów...
Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym równiku
i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku...
Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę
i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone...
Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski,
i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski,
obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem -
i tak spoczywam - okryta niebem i sercem Twojem...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z