Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
czwartek, 30 czerwca 2011
i Misiu mój mały

pojechał.

przed nim prawie dwa tygodnie spełniania marzeń.

mam nadzieję, że jest mądrym i rozsądnym chłopakiem ;)

zobaczymy :):):)

środa, 29 czerwca 2011
dziwnie jest w domu,

w którym nie ma Córki ani Męża. jakaś dziwna cisza. nie słychać tupotu malych stópek. nie słychąć męża. cisza. Misiek u siebie i ja u siebie. w łożku pusto. nie mogę się odnależć :) .

Natalka chyba zadowolona, raczej w dobrym nastroju rozmawała ze mną przez telefon. jeszcze tylko cztery nocki i pojedziemy w odwiedziny. fajnie :)

późnym wieczorem byłam z Miśkiem w tesco - zakupiliśmy jeszcze drobiazgi na jego wyjazd. 

dostałam dziś (wczoraj) piękny komplet srebrnej biżuterii - kolczyki i przywieszka chyba z granatami :) przepiękne. byłam ogromnie wzruszona pięknymi słowami które przy okazji usłyszałam.

wtorek, 28 czerwca 2011
bezsensowna noc

długo nie mogłam zasnąć...

ledwo oczy się zamknęły - zadzwonił budzik - 2.40

zrobiłam mężowi kawę, kanapkina  drogę i leżałam

o 3.40 zamknęłam za nim drzwi (pojechał na 2 -3 dni

służbowo za Łódź) i znowu czas jakiś

bezsenny. kiedy sny zaczęły się układać - zadzwonił

telefon. pani (moja znajoma) z kolonii Natalkowej

dzwoniła w odpowiedzi na mój wczorajszy esemes

"jak będziesz miał chwilkę czasu - daj sygnał - oddzwonię"

poddobno jest dobrze. muszę wierzyć. wierzę.

a teraz idę do fryzjera. o 16 mam Radę Pedagogiczną

i podsumowanie całego roku.

no to tyle :) na razie tyle.

poniedziałek, 27 czerwca 2011
zgodnie z umową

po obiadku zadzwoniłam do Córeczki.

jest fajnie mieszkają w pięć w jednym pokoju i "najwięcej zajmuje się

nimi wolontariuszka Monika" :) i było "no to cześć mamo!"

mam nadzieję, że tak będzie do końca. dziesięć dni to dużo.

myślę, że dzisiejsza noc będzie trudna - ale da nasza Córeczka radę!

misiek kupił już sobie euro a teraz jedzie "po czapkę jakąś" do Bonarki.

a ja na razie w papierkach w pracy siedzę :)

słonecznego i spokojnego popołudnia dla WAS!

tatuś po szóstej

pobiegł po bułeczki dla córeczki :)

(synus jedzie o 5 rano... czy o czwartej gdzieś można kupić bułeczki świeże?)

i pojechał do pracy. Natalka w doskonałym humorze zajada śniadanko i pogaduje

ze mną na temat wyjazdu.

umówiłyśmy się z Natalką na telefon "poobiedzie"! dzisiaj po obiedzie :)

-----------------------------------------------------------------------------

wczoraj córeczka bardzo pomagala mi w kuchni - mieszała sos, kroiła pietruszkę,

robiła mufinki i kruche ciasteczka z marmoladą... w pewnym momencie stwierdziła

- Wy to sobie chyba bez dzieci nie poradzicie z gotowaniem i przygotowywaniem

jedzenia! - stwierdziliśmy, że będziemy prosić o pomoc moją siostrę! :):):)

-----------------------------------------------------------------------------

do temaatu teściowej wrócę jeszcze.

niedziela, 26 czerwca 2011
jeżę się

kiedy spotykam się z matką mojego męża.

zaczynam kolce chowac dopiero  po pożegnalnym uścisku.

Fusilko - ja naprawdę strałam się przez lata całe!

i zapraszałam i obdarowywałam i ZAWSZE było źle.

komentarz zawsze z wydźwiękiem negatywnym.

dziś poczęstowałam  "Sheridan's" - też źle - bo słodki i mozna dostać cukrzycy!

można. z zaciśniętych ust i wiecznej nieszczęsliwości.

przepraszam, że tak piszę, ale  tak  jest.

wcale nei twierdzę, że moi rodzice są lepsi. są inni.

a jak  sobie tak myślę, to chyba ja jestem zła.

bo teściowa dzieci dowartościowała i konkretny banknocik "za świadectwa"

każdemu dała. a ja dostałam pojemniczek pysznych porzeczek!

właśnie kompocik  ugotowałam, jutro Natalka na drogę trochę zabierze :)

***********************************************************

waliza spakowana! łezki pod powiekami moimi się czają!

teściowa - edytowana

podobno do nas dziś przyjdzie.

po trzeciej. po południu.

na kawę? chyba nie - "ma ciśnienie".

na ciastko - nie. "bo tyje".

na winko "alboco" - "nie no skąd!"

na obiad?  - "nie już jadła".

aaaaa dzień dziecka był!

aaaaa koniec roku szkolnego...

aaaaa imieniny Męża  będą!

taaa. wszystkiego dobrego dla mnie.

może wytrzymam jakoś.

*****************************

będzie podobno po szesnastej

sobota, 25 czerwca 2011
znowu popaduje(?)

nie wiem dlaczegoale częstowwolne dni deszcz co chwile pada...

bez sensu.

dziś planujemy kino. dostaliśmy 3 bezpłatne bilety od mojej bratowej

jeden dokupimy i cała rodzina do kina pójdzie he he

powiem szczerze, że nie bardzomi sie chce ale jakoś trzeba

to  rozplanować :). po kinie musimy wpaść do mojej pracy -

czekają tamna mnie  świeże jajeczka "prosto od kury". jeden z  moich

pracowników  kupił kurczaczki dla wnusi "na rosołek" ale stwierdził, że

nie potrafi zabić... i tym sposobem mamy zapewnioną stałą dostawę

świeżych jajek. każdy woli kupić od niego niż w sklepie.

po południu zaczynamy pakowanie Natalki...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z