Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
środa, 30 czerwca 2010
można żyć bez ręki?

można.

Pzeszło pół dnia - bo aż do 16.30 nie miałm mojej prawej ręki...

- komórka została w domu!

Myślałam, przez pół dnia, że na pewno tyle ważnych telefonów do mnie było... tyle ważnych osób nie mogło się ze mną skontaktować... tyle istotnych esemesów...

A przecież tak niedawno nawet nikt nie śnił o tym, że całą dobę będziemy przywiązani do smyczy... że dzień bez komórki będzie dziwnym dniem... :):):)

Dziś moja córka pożegnała przedszkole. Otrzymała pierwszą w życiu cenzurkę...

A Misiek po kolejnym dniu zdjęciowym filmu reżyserowanego przez Wilhelma Sasnala (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_Sasnal). Podobno w przyszłym tygodniu czekają go zdjęcia nocne...

A ja niestety mimo chudnięcia - musiałam wrócić do drugiej pastylki metformaxu. Cukier w ostatnich dniach brzydko mi podskoczył  :(

wtorek, 29 czerwca 2010
za kilka dni likwiduję

profil na naszej klasie. Syn mi kazał  :)

zaakceptowałam ponoć jakiś badziewny regulamin...

no zaakceptowałam! nie wiem dlaczego bo RACZEJ ZAWSZE

czytam to co podpisuje... no.

dziękuję za życzenia dla męża :)

a brzuch - boli nadal :(

dziś są imieniny

mojego męża.

dla niego zaśpiewa w moim imieniu ;) KORA

- http://www.youtube.com/watch?v=nIncb6Gy2js

Kocham Cię.

poniedziałek, 28 czerwca 2010
od wczoraj

boli mnie brzuch.

Po kiełbasie z grila?

23:18, wanilia39
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 czerwca 2010
totalna zmiana planów

rano zadzwoniła Mama - od wczoraj są na wsi, zaczęła rozmawiać z Natalką i... okazało się, że nasza córeczka powiedziała, że będziemy dziś u nich na wsi! Tłumaczyłam Mamie, że jesteśmy umówieni z teściową  na to M stwierdziła, żebyśmy ją  przywieźli na wieś!

Zamiast spaceru, sprzątania itp ugotowałam tylko zupę, upiekłysmy z Natalką ciasto z rabarbarem i jabłkami i... w drogę. W międzyczasie zakupiliśmy prowiant na grila i o 15.04 zameldowaliśmy się razem z teściową u Rodziców.

Rewelacyjnie spędziliśmy popołudnie. Był też mój Brat z żoną i córeczką. Odpoczęłam :)

 

spacer przed obiadem,

jakieś ciasto(?) piec będę a po południu podobno na kawę przyjdzie Teściowa.

Natalka chyba nie bedzie chodziła w lipcu do dyżurnego przedszkola, bedziemy jakoś kombinować. Trochę do Teściowej (niestety Natalka nie chce tam jeżdzić) będziemy ją zawozić, trochę z Misem, trochę z moją przyjaciółką, po 15 lipca pojedzie na tydzień a może na dwa(!) na wieś do moich Rodziców, oni właśne koło 15 przenoszą się na wieś, na czas lata. Może na jakieś zajęcia w klubie osiedlowym? Mama jednej koleżanki Natalki, z którą ma iść do pierwszej klasy zaproponowała opiekę. Pewnie czasem skorzystamy.

W piątek pierwszy raz pomyślałam z żalem, że nie mam już wakacji... szkoda...U nas teraz dużo pracy, wszelkie podsumowania, raporty, teczki... No nic. Mam to na własne życzenie ;)

miłej niedzieli!

ps u nas od rana świeci słoneczko!

sobota, 26 czerwca 2010
Misiek już w pracy

o ósmej musiał zameldować się na drugim końcu Krakowa. Już są w drodze na plan. Na przełomie czerwca i lipca ma kilka dni zdjęciowych do jakiegoś filmu fabularnego. Są to epizody, ale co tam cieszę się, że sprawia mu radość "taka zabawa". Ostatnio w rozmowie padł temat szkoły teatralnej... Hmmm. Zobaczymy :)

Mała dopiero wstała - je śniadanie - zamrożony danonek i kakao.

Mąż jeszcze śpi.

Mam pewien problem, który od wczoraj mnie męczy, ale wierzę, że poradzimy sobie z nim.

Kończę kawę i zwyczajna sobotę czas zacząć.

Miłego dnia!

czwartek, 24 czerwca 2010
kilka zdań

o diecie. Odchudzam się pierwszy od 10 kwietnia. U lekarza ważyłam się 8 kwietnia i ... zaniemówiłam. moja waga była ogromna. Wstydziłam się i jeszcze się wstydzę, tego bardzo. Może jak osiągne swój zaplanowany cel - przyznam się  do wagi wyjściowej. Przemyślałam po wizycie lekarskiej wszystko i wstyd i zdrowie i to, że powiedział mi, że mam dla kogo żyć... I takie tam. Przegadałam trochę z Dyrdymałkami i z innymi osobami i tak właśnie zaczęłam pamiętnej soboty walkę z moja otyłością. Przede wszystkim dla zdrowia, chociaż nie powiem, że ne jest przyjemne słuchanie miłych słów pod moim adresem :).

Moje 14 kilogramów to dopiero czubek góry lodowej. Przede mną jeszcze kilkadziesiąt kilogramów do stracenia. Wierzę, że mi sie uda. Na pewno to juz nie tak szybko, ale na pewno skutecznie :) Obiecuję co jakiś czas meldować o swooich sukcesach :)

No a cukier mam w dolnej normie, ciśnienie książkowe :):):) Oby tak dalej!

Dzięki za życzenia i kciuki!

 

21:39, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z