Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
wtorek, 31 maja 2011
lekarz potwierdził, że

wynik nie jest zły natomiast ostatecznie pogadamy za dwa - trzy tygodnie po powtórnym usg.

zakupki dla maluchów zrobione! na razie nie napiszę co - bo chyba Misiek od czasu do czasu podgląda mojego bloga ;)

teraz idziemy z Natalką na spacerek :)

do zobaczenia!

 

ostatnie chwile lenistwa

pościel wczoraj panowie przebrali - ja dziś pierwszą pralkę wstawiłam,

za chwilę kapustkę młodą gotować będę, potem prysznic i... idę

najpierw do kosmetyczki (he he) a potem do lekarza. na szczęście ból

praktycznie całkowicie ustąpił. została jeszcze jedna drobna sprawa,

ale to tylko szczegół ;)

a od jutra wracam do pracy. i od razu do późnego wieczora - bo mamy przegląd

talentów :) zejdzie mi pewnie do 21 przynajmniej. dobrze, że Mąż jeszcze

w domu.

nie mam jeszcze nic dla dzieciaków moich osobistych na Dzień Dziecka,

ten rok jakoś nie lubi imprez ;)

myslę, że poradzimy sobie jakoś :):)

dobrego i pogodnego dnia!

 

poniedziałek, 30 maja 2011
wyglądana to,

że wynik mieści się w normie.

jutro mam planowaną wizytę "poleczeniową"

u lekarza mam nadzieje, że potwierdzi to/

BADZO dziekuję za dobre słowa 

ściskam Was mocno!

fotograficzne uzupełnienie soboty

Natalka w IKEI wymalowała sobie talerzyk - jeszcze do jutra schnie

a potem można go "normalnie" uzywać byle nie myć w zmywarce!

za chwilę idę na badanie. bardzo boję się o wynik. po odbiór wieczorem

pójdzie Mąż. chyba nie mam na tyle siły aby iść po niego sama. dawno nie

byłam tak bardzo na sobie skupiona. to znaczy robię wszystko co należy,

udaję, że jest normalnie natomiast cały czas myślę. w dzień i w nocy.

niedziela, 29 maja 2011
prymicje

pierwszy raz w życiu brałam udział z osobistym zaangażowaniem w tego typu uroczystości. baaaaardzo długa Msza Święta z podziękowaniami, życzeniami i całym ceromoniałam. byłam wzruszona widząc mojego najbliższego Kuzyna odprawiającego Mszę. mnóstwo ludzi mniej lub bardziej znajomych, i COŚ fajnego co Kuzyna otacza. wydaje mi się, że Droga, którą wybrał faktycznie dla niego została zaplanowana. a potem - rodzina, przyjaciele, znajomi kilku kapłanów i współbracia pojechalismy na uroczystość podobną do wesela :) - z bardzo dobrym jedzeniem, świetną muzyką zespołu Salezjan, z tańcami, długimi rozmowami i chwilami pełnym wzruszeń. było naprawdę świetnie! wracaliśmy dpiero po 21! jestem pełna podziwu dla mojego Kuzyna. jest w nim coś  szlachetnego, coś co go opromienia i nakręca. to jest  naprawdę piękne.

i tu zrodziła się po raz  kolejny refleksja -

czy chciałabym takiego życia dla mojego dziecka?! nie. nie chciałabym, natomiast gdybym była pewna,że to jest jego droga, jego przyszłość, jego życie... długo musiałabym się modlić i rozmawiać sama ze sobą aby to zaakceptowac i umieć się z tego cieszyć. i nie wiem czy by się udało. a z drugiej strony całe życie uczę się, że mój Syn,  moja Córka są tylko na chwile ze mną... za czas jakiś będę musiała odać ich obcym. i to oni będą ich najbliższymi i najważniejszymi w życiu. tak przecież to zycie się toczy...

spokojnej nocy!

trochę chłodno dzisiaj

chyba zdecyduję się na spodnie i żakiecik z rekawkiem 3/4

Natalka sukienkę wybrała :) i różowe laierki :)

a teraz rysuje dla przyszłego Księdza

modlącego się Anioła - jak skończy - wstawię zdjęcie

- myślę, że będzie fajny rysunek!

i fajny jest!

sobota, 28 maja 2011
zmęczona jestem

ale zadowolona z dzisiejszego dnia.

nagle i niespodziwanie wylądowaliśmy w IKEI

znalazłam łóżko a nawet dwa (ostatecznie trzy)!

myślę, że w przysłżym tygodniu (bez względu na wyniki)

sfinalizujemy zakupy. poza łóżkiem muszę kupić komodę

i jakieś półki... na książki oczywiście :)

takie właśnie łóżka zainteresowaly dziś mnie :)

 

 

 

muszę wracać do żywych

jedziemy na kwadrans może dwa do mojej Mamy

a potem zakupy w CH - w lodówce pustki

zdecydowałm, że jutro jedziemy na Mszę Prymicyjną

mojego Kuzyna. chyba czuję się na siłach.

fizycznie zaczynam się czuć coraz lepiej

natomiast udaję, przed wszystkimi, że jest dobrze

a w środku nie radzę sobie za bardzo...

myślę, że do poniedziałku - kiedy odbiorę wyniki

kolejnego badania - nie będę spokojna...

a potem? potem albo w jedną albo w drugą... :(

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z