Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
poniedziałek, 31 maja 2010
jestem wściekła!

od pewnego czasu bardzo poważnie zastanawiam się czy Natalka powinna pójść do szkoły jako sześciolatek. W zasadzie podjęłam (podjęliśmy) decyzję - wiedzą o tym panie w przedszkolu - ich zdanie było dla mnie ważne. Poza tym chciałam, żeby wypowiedział się jeszcze w sprawie dojrzałości szkolnej - psycholog. Wspominałam w przedszkolu, że się wybieram. W ubiegłym tygodniu prosiłam panią o opinię o Natalce, ponieważ we środę idziemy do PPP na pierwsze badanie. A dziś, kiedy ją odbierałam dowiedziałam się przypadkiem od innej pani, że przeciez Naalka była na badaniu u psychologa w przedszkolu...

CZY JA O TO PROSIŁAM? CZY KTOŚ PYTAŁ MNIE O ZGODĘ? OJ CHYBA JUTRO JAK WSZYSTKO POSPRAWDZAM NIE ZOSTAWIĘ TEGO BEZKARNIE!!

Nie ma problemu - niech ją badają, ale uważam, że powinnam być o tym poinformowana!

a bo ja kwoka jestem

i najchętniej w kupce z rodzinką bym siedziała... po prostu.

Mogłabym wogóle być kurą domową. Obiadki rodzince bym gotowała,

pierożki im lepiła, o porządek dbała... Pewnie jako wolontariuszka gdzieś

załapałbym się... A tak... no cóż... jakie zycie jest każdy wie...

Dlatego do tego Buska wcale nie chę jechać. Ale wiem, że jak pojadę to

zyskam dużo dobrego dla siebie i w konsekwencji również dla

mojej rodzinki.

Tęsknić będę...




15:11, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (5) »
niedziela, 30 maja 2010
nie wiem dlaczego

rodzinne spotkania u rodziców męczą mnie...

niby jest sympatycznie, wesoło, rodzinnie, ale...

no własnie jest jakieś ale...

Natalka doskonale bawiła się z H (moją trzyletnią bratanicą), najpierw ciastoliną potem puszczały na balkonie bańki, potem rysowały, malowały sobie buzie - naprawdę podziwiam je :):) jakby dzieci nie było w domu :)

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

a tak wogóle zaczynam chyba "wpadać w jakiś dołek"... wydaje mi się, że nie chudnę, smutno mi, że nie mogę jeść wielu rzeczy, chyba obawiam się wyjazdu do Buska... a najwięcej chyba martwię się o pieniądze... ech...

 

sobota, 29 maja 2010
a wieczorem...

Prośba o wyspy szczęśliwe

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.
 

Gałczyński Konstanty Ildefons

dobranoc!


wczoraj

ponad pół dnia spędziłąm w świecie ciszy... odwiedziłam z okazji bardzo poważnego jubileuszu jeden z ośrodków dla dzieci niesłyszących... dużo miodu płynęło z ust oficjalnch gości, jednak dla mnie najważniejsze były słowa jednej z mam, mamy absolwenta, która ze łzami wzruszenia dziękowała słowami prosto z serca płynącymi... mówiła pięknie... to dla mnie najważniejsze słowa z wczorajszej  imprezy...

w biegu podpisaliśmy dokumenty w wydziale paszportowym - bo Misiek przypomniał sobie, że jego paszport "o tyle co stracił ważność"... Dzwoniła Pani z impresariatu - w poniedziałek ma kolejny casting :) do filmu fabularnego!

popołudnie spędziliśmy na pikniku w przedszkolu Natalki. Pogoda była rewelacyjna! Atrakcji sporo. Dzieci się wybawiły, mamusie pogadały o ewentualnej pierwszej klasie, tatusiowie obfotografowali swoje pociechy z każdej strony... Naprawdę miłe, rodzinne popołudnie...

a dziś kolejna sobota, planujemy niestety zakupy i może jakis niewielki spacerek.

piątek, 28 maja 2010
w odpowiedzi na

... jestem od 10 kwietnia (przypadek totalny) na diecie DUKANA. Dieta ta przypadał mi do gutu, chcociaż mam problem z jedzeniem mięsa. Ciężko mi wchodzi... jeśli już to kurczak ew indyk... Jem sporo nabiału, piję dużo wody mineralnej. Nie jem ziemniaków, pieczywa, kasz, makaronów, owoców (poza kilkoma jabłkami - któych nie wolno! ale baaardzo miałąm na nie ochotę), co siedem dni, przez siedem dni jem trochę warzyw. Czasami piję colę zero - pepsi nie dam rady, co kilka dni zjadam kilka kostek gorzkiej czekolady, piję herbatę, kawę z mlekiem i to chyba tyle.

Zażywwam witaminy dla diabetyków, dwa razy dziennie tabletkę na cukier i 1/2 tabletki na ciśnienie (lekarz 2 tyg temu zmniejszył dawkowanie!).

Gdzieś około 3 - 4 tygodni spadł mi cukier - w zasadzie mam w dolnej normie (jak skacze to wiem dlaczego!), ciśnienie górne nie przekracza 115 a dolne jest między 65 - 80.

Czuję się bardzo dobrze i fizycznie i psychicznie.

A że czasm zjadłabym bułeczkę... no cóż, kiedyś pewnie ją zjem :)

Schudłam 10 kilogramów.

 

ufff czuję się jak po spowiedzi wielkanocnej :)

08:16, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (20) »
czwartek, 27 maja 2010
mam kryzys jedzeniowy....

śni mi się bułeczka...

tak bardzo mam  ochotę na bułkę!

zjadłabym...

 

21:06, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (5) »
u mnie w pracy łapanka

ktoś coś przyspał, przeoczył i teraz szukają wolnych strzelców, którzy mogliby "nadrobić miną"...

wybieram się dziś na pogrzeb sąsiadki moich Rodziców. Zmarła na raka. Pierwszy raz walczyła 20 lat temu, potem 11, od pewnego czasu znowu wróciło... a jeszcze kilka tygodni temu mijałśmy się w windzie... uśmiechnięta zagadywała do Natalki...

i tak wszystko się plecie... życie styka się ze śmiercią...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z