Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
sobota, 30 kwietnia 2011
zapomniałm, że mam iśc do pracy...

tak jak wielokrotnie pisałam ostanio biorę sobie nocne dyżury w czasie których realizuję moje obowiązkowe godziny. zwykle jak jest  krótszy tydzień np. z powodu wyjazdów dzieci czy świąt ja nie mam swoich godzin - bo nie ma ich kiedy realizować - tyle tytułem wstępu.

wczoraj jak nieomal codzień byłam rano w pracy, potem pojechałam z arkuszem organizacyjnym do związków zawodowych i spokojnie po zakupach wróciłam  do domu. wieczorem mieli przyjechać do nas na noc i pól dzisiejszego dnia nasi Przyjaciele z Poznania, zaczełam  trochę szykowac na wieczór... kiedy Natalka wróciła z Rabki poprosiła mnie żebysmy poszły jeszcze na chwilę na plac zabaw. no to poszłyśmy. zadzwoniłam do pracy, żeby jeszcze dopytać o jednego chłopaka a moja nauczycielka opowiada i mówi, no ale to pani dyrektor na nocce może z nim pogadać - na jakiej nocce?! ja?! SZOK

ZUPEŁNIE ZAPOMNIAŁAM, ŻE W TEN WEEKEND mimo świąt pracuję!

a goście w drodze...

no nic mąż musiałby sobie jakoś poradzić...

na szczęście moje kochane nauczycielki tak pokombinowały, że idę dopiero na noc z nedzieli na poniedziałek :):):):)

dzieki temu mogłam do trzeciej nad ranem miło spędzić czas z przyjaciółmi :)

za chwilę szykujemy się z Natalką i idziemy na ślub córki mojej koleżanki :)

a jutro?! nie wiem...

udanego weekendu majowego!

12:50, wanilia39 , praca
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 kwietnia 2011
wróciła

szczęśliwa

roześmiana

pełna wrażeń

troszkę stęskniona

i ze sporym GUZEM

i znowu jesteśmy razem :)

czwartek, 28 kwietnia 2011
telefon z Rabki

przed chwilą dzwoniła Pani mojej Natalki -

nasza Talusia schodząć z Maciejowej - potknęła się

i... nabiła sobie sporego guza...

została opatrzona przez prawdziwego ratownika

podobno jest wszystko dobrze.

Pani zapytała czy chcę rozmawiać z córeczką -

zostawiłam to jej decyzji,

po chwili Pani zadzwoniła raz jeszcze i moje maleństwo

z  wielkim  przejęciem opowiedziała mi,

o swojej przygodzie a potem stwierdziła, że ona już

biegnie i daje mi Panią...

ufff

byłam dzielna podczas rozmowy :)

chociaż pierwsza moja myśl - to było - JADĘ PO NATALKĘ!

rozmowa jednakrozwiałą moje myśli... czekamy do jutra

ufam Pani Natalkowej!

 

minęła noc

bez Latalki naszej...

cisza w domu...

no mam nadzieję, moje dziewczę jakoś sobie radzi :)

dziś mieli zdobywać MACIEJOWĄ!!

a Misiek trochę lepiej się czuje. oby.

spokojnego dnia!

środa, 27 kwietnia 2011
i...

pojechała moja córeczka na "zieloną szkołę"...

jak ona da sobie radę bez nas?! kurcze...

niby samodzielna jest ale bardzo z nami związana.

nie lubi zwłaszcza w nocy być "gdzieś tam..."

lubi nas mieć w zasięgu rączki :)

Misiek w zasadzie też. co prawda od 6 roku życia

przynajmniej raz, dwa razy w roku jedzie sobie bez nas

ale wiem, że lubi być i z nami :)

najlepiej wszyscy w kupeczce ;)

he he he ciekawe jak długo jeszcze...

kiedyś pójdą sobie w świat,

i będzie

i będzie musiało być...

wtorek, 26 kwietnia 2011
ktoś dla mnie ważny

stwierdził, że święta to tylko DWA (4) dni z 365...

no tak. i  tego się trzyamjmy.

jutro Natalka jedzie na "Zieloną Szkołę" - aż na TRZY dni!

nie wiem jak to przeżyjemy ;)

ja już zaczynam tęsknić!

poniedziałek, 25 kwietnia 2011
marzę

o Świętach we czwórkę...

tylko we czwórkę...

może czas podjąć jakies decyzje?!

 

sobota, 23 kwietnia 2011
wielkosobtnio
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z