Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
środa, 31 grudnia 2008
ostatni raz w 2008 roku...
podsumowanie?

może trochę... 2008 rok to był dlamnie dobry rok. W domu dzięki Bogu i nam;) bez zmian - to znaczy dobrze.  nasza, mała życiowa stabilizacja. dzieci - na szczęście w zasadzie zdrowe. w maju nasz kochany ortopeda powiedział, że Talusina nóżka nie różni się od innych dziewczyńskich nóżek! Misiek w szkole - jako-tako, problemów wychowawczych prawie wcale, natomiast rośnie nam na  jak na drożdżach :). mąż - jak to mąż, ale tak naprwde nie mam powodu do narzekań. lubimy się! trochę zmieniłą  się w tym roku organizacja naszego życia z powodu mojej nowej pracy. Za kilka tygodni mnie rok, od czasu jak nie jestem nauczycielką i muszę przyznać, że nie było ani jednego dnia kiedy żałowałabym zmiany! bardzo lubię moją pracę, myslę, że niedługo napiszę o niej coś więcej;), niesety moje zdrowie zrobiło mi w tym roku psikusa, z ciśnieniem, z cukrem, a przede wszystkim z niewydolnymi naczyniami limfatycznymi... niestety po czterdziestce zaczęłam się sypac ;), dlatego mimo, że nie robię  postanowień na nowy rok - już na początku grudnia postanowiałam, że w roku 2009 dużo czasu i wysiłku poświęcę swojemu zdrowiu! i pozwalam Wam rozliczać się z tego postanowienia! chciałabym jeszcze trochę lat funkcjonować w jako-takiej formie zdrowotnej.

a co do pożegnania 2008 roku - mielismy dzisiejszy wieczór i noc spędzić na balu, z różnych wzglęów (finansowych, zdrowotnych, sytuacja u znajomych itp) zdecydowaliśmy, że i ten Sylwester spędzimy z przyjaciółmi u nas w domu. Nie mam parcia, na strzelające szampany na sali balowej... chciaż nie powiem,  że mogło by tam być miło... :)

życzenia składac  będę później ;)

wtorek, 30 grudnia 2008
gadulińska

moja duża córka przeprowadziłą dziś bardzo poważną rozmowę telefoniczną ze swoją przedszkolną przyjaciółeczką, gadały przeszło 15 minut! A to się dopiero zaczyna... chyba zacznę odkładać kasę  na rachunki telefoniczne mojej córeczki :). Oczywiście umówiły się "na posylwestrze" ... ech baby!!

poniedziałek, 29 grudnia 2008
poniedziałek

w zasadzie "zwykły", jak w każdym tygodniu. Jedyna zmiana - Talusia u Babci i Dziadka a nie w przedszkolu. A w pracy w miarę spokojnie, napisałam pisma, co prawda do terminu jeszcze kilka dni, ale główny szef musi jeszcze zaparafować...

Jutro teoretycznie mam  urlop, ale muszę no powiedzmy "dobrze by było" gdybym na godzinkę wpadłą do pracy. Pojadę z Talusią, a jak nie będzie dużego mrozu to może po Rynku trochę połazimy... zobaczymy :)

na najbliższe dni planuję haftowanki :) może będzie się czym pochawlić!

Miłego wieczoru!

sobota, 27 grudnia 2008
masz wiadomość

oglądam po raz niewiem który :) - z dużą przyjemnością, z sentymentem z penym osobistym poddtekstem ...

Święta minęły rodzinnie, spokojnie, "odpoczynkowo".

Wszystkim bardzo dziękuję za życzenia i ciepłe słowa. Dopiero dziś, ale dopiero dziś otwarłam komputer :). Miłego wieczoru!

niedziela, 21 grudnia 2008
...

 

ŚWIĄT

pełnych uśmiechów

ciepłych słów

miłych gestów

ŚWIĄT pachnących choinką

i kluskami z makiem

ŚWIĄT podczas których ważniejsze jest TO

czego nie kupujemy w sklapach

życzą

wanilka, wanilkowy mąż, Talusia i Misiek

sobota, 20 grudnia 2008
przedświąteczne życzenia

Rozmawiałam z Talusią o Wigilii, o tradycjach... opowiadałm jej o łamaniu się opłatkiem, o życzeniach... i mówię - Talusiu co pożyczysz Dziadziowi M? - Talusia zaczęła się rozglądać, byłam przkonana, że myśli nad treścią życzeń, nagle usłyszałam                                                                                                    - WIEM! POŻYCZĘ DZIADZIOWI MOJĄ ŚWINKĘ, BO MAŁO JĄ UŻYWAM!! -

w Miśkowej klasie

Nie lubię "nadawać" na nauczycieli, bo sama jestem z tego gniazda, ale jest pewna Pani, nauczycielka matematyki i informatyki i na nieszczęście Miśka wychowawczyni. Klasa przez 3 lata nie byla nawet na jedniodniowej wycieczce! Już nie mówię o kilkudniowych... Pani zawsze mowila, ze "NA PEWNO BEDZIE WTEDY CHORA, ALBO DZIECI JEJ ZACHORUJĄ..." No tak. Wiele by pisać, ale ja tylko o jednym - wczorajsza klasowa Wiglilia przelała kielich goryczy... Kilka dni temu Misiek powiedział, że zgłosił się do przygotowania na Wigilię Ptasiego Mleczka (typowo wigilijne danie - hihihi), zrobił zakupy i z moją pomocą zrobił Ptasie z truskawkami i czekoladą. Wyglądało ładnie :). I czego się dowiaduję? Że moją tortownicę odzyskam (albo i nie!) ponieważ Pani zadecydwała (za zgodą Miśka), że ciasto jest ładne więc trzeba je zanieść do Dyrektora i dla nauczycieli! Rozumiem, niech będzie, ale co mieli uczniowie w klasie? CZIPSY, PALUSZKI, CIASTO Z TESCO, MANDARYNKI I PEPSI! Mandarynki fruwały po sali, paluszki również. A Pani? Pani siedziała na zapleczu, powiedziała, że mają sobie tylko krzywdy nie zrobić, a ona nie ma ocoty z nimi spędzactego dnia!

SKANDAL. Po prostu.

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z