Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
niedziela, 30 listopada 2008
zapraszamy na tort urodzinowy

 

ZDJĘCIE USUNĘŁAM

dla naszej córeczki
sobota, 29 listopada 2008
dom. mój dom.

jest tu. teraz jest tu (to nasz 4 adres od ślubu. ostatni? nie wiem). bo tutaj jest mój mąż, moje dzieci, bo tu spotykam się z bliskimi mi ludźmi. to tu wracam z moich dłuższych lub krótszych wędówek. to tu wspólnie ubieramy choinkę, malujemy jajka, to tu tulimy się i spieramy. rozmawiamy i milczymy. siedziemy przy herbacie i pijemy drinka. czy mój (nasz) dom mógłby być w innym miejscu Krakowa? W innej części Polski?  Gdzieś w Europie? Ameryce?

TAK. Jestem pewna, że tak.

Bo mój dom to ludzie, którzy go tworzą. Nie tylko ściany, miejsce...

piątek, 28 listopada 2008
moje miasto dziś

wracałam sobie dziś z pracy i jak zwykle dałam się zauroczyć

moje miasto ;)

czwartek, 27 listopada 2008
cd

Całe me życie zwiastowało,

że spotkam ciebie nieuchronnie

wiem, że mi niebo cię zesłało

żebyś ochraniał mnie dozgonnie

to ty zjawiłeś mi się we śnie

jeszcze nieznany, a już miły...

"List Tatiany" A. Puszkin - fr

I właśnie w pierwszych dniach listopada dwie rozesmiane nastolatki wbiegły do salki katechetycznej, zmierzyły wzrokiem siedzących tam chłopców (mimo, że licealistki "przypadkiem" przyszły na religię dla technikum) - oooo nooooowy! - stwierdziła jedna - i jakie ma śmieszne nazwisko, prychnęła druga... Był ubrany w ciemnozieloną puchową kurtkę, jasnobrązowy sweter i brązowe sztruksy, niebieskiooki, w okularach, włosy bardziej jasne niż ciemne... czy już wtedy zabiło mocneiej serduszko? Chyba tak. Po zajęciach dwie nastolatki i ich liczni znajomi "wciągneli" w wspólny powrót NOWEGO. I tak było przez 2 kolejne tygodnie. W trzecim tygodniu sprytni koledzy i koleżanki - nagle przypomnieli sobie, że bardzo się spieszą...

A oni wcale się niespieszeli. Jak długo by szli to i tak wydawało im się, że to za mało... że droga do jej domu jest za krótka.

cdn

08:04, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (3) »
środa, 26 listopada 2008
dwadzieście kilka lat temu

 

Письмо Татьяны к Онегину.

Я к вам пищу – чего же боле?

Что я могу еще сказать?

Теперь, я знаю, в вашей воле

Меня презреньем наказать.

Но вы, к моей несчастной доле

Хоть каплю жалости храня,

Вы не оставите меня.

Сначала я молчать хотела;

Поверьте: моего стыда

Вы не узнали б никогда,

Когда б надежду я имела

Хоть редко, хоть в неделю раз

В деревке нашей видеть вас,

Чтоб только слышать ваши речи,

Вам слово молвить, и потом

Все думать, думать об одном

И день и ночь до новой встречию

Но, говорят, вы нелюдим;

В глуши, в деревне все вам скучно,

А мы... ничем мы не блестим,

Хоть вам и рады простодушно.

Зачем вы поссетили нас?

В глуиши забытого селенья

Я никогда не знала б вас,

Не знала б горького мученья

Души неопитной волненья

Смирнв со временем (Как знать?),

По сердцу я нашла бы друга,

Была бы верная супруга

И добрвдетельная мать.

Александр Сергеевич Пушкин

 

Brałam udział w konkursie recyatorskim, nawet dość daleko "zaszłam", ale wtedy na mojej drodze pojawił się młody chłopak i to jemu recytowałam wiersze Puszkina, w oryginale i nie tylko ;)

Piszę do Pana, trzebaż więcej ?

Na jakież słowa się odważę.

Kto wie czy Pana nie zniechęcę,

Czy Pan mnie wzgardą nie ukarze.

A jednak list ten mając w ręce ,

Pan ulituje się mej doli,

Pan zginąć sercu nie pozwoli.

Z początku chciałam milczeć skromnie,

Zataić sekret mój wstydliwy.

O! Nic by pan nie poznał po mnie,

Gdyby choć czasem, w dzień szczęśliwy

Choć raz w tygodniu Pan przyjechał,

Gdyby została mi pociecha,

że będę Pana znów widziała

że sama słówko jakieś szepnę

i dzień i noc aż do następnej

okazji będę rozmyslała...

itd itp

a życie potoczyło się dalej

bo listopad potrafi być piekniejszy od najpiękniejszej wiosny...

ps na początku wpisu jest fragment w oryginale - nie wiem czy to wszędzie widać... u mnie niby tak.

07:59, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (9) »
wtorek, 25 listopada 2008
wzruszenie

Być może kiedyś pisałam, że czasami biorę udział w akcji "Kołderki za jeden uśmiech". Lubię haftować i cieszę się, że czasami moje kwadraciki są wykorzystywane do kołderek dla chorych dzieci. Tym razem, podczas moich służbowych zadań poznałam w szpitalu Dziewczynkę, moje kochane Ciocie
Kołderkowe postanowiły eksresowo odpowiedzieć na list Babci dziewczynki i dziś miłam zaszczyt wręczyć Dziewczynce piekną kołderkę autorstwa kilku Cioć            i piękną poduszeczkę, uszytą przez jedną Ciocię,  na której znalazł się mój kwadracik z dalmatyńczykiem. Dziewczykna i Bacia bardzo były szczęśliwe, a ja ze wzruszenia... ech...

A to obrazek, który haftowała Dziewczynka - ustami

poniedziałek, 24 listopada 2008
list do Świętego Mikołaja

piękny list...

dodaję tłumaczenie listu: 

Natalka poprosiła o SERENKĘ - to lalka Barbi z ogonem Syreny, która pływa (podobno), ma śliczne długie, rude włosy - Taluśka marzy o niej od kilku miesięcy... chciła jeszcze CZEKOLADOWEGO MIKOŁAJA i KOLOROWE CUKIERKI, mam nadzieję, żę Mikołaj poradzi sobie ze zleceniem ;)zwłaszcza, że za kilka dni Taluśka ma  CZWARTE URODZINY...  :)

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z