Start where you are. Use what you have. Do what you can. Artur Ashe
poniedziałek, 31 stycznia 2011
ferie - dzień pierwszy

siedzę w pracy, podpisuję pisma, rzucam okiem na "remonciarzy"

i podziwiam moje hiacynty, które dopiero dzis zakwitły:)

są trzy i każdy w innym kolorze :):):)

piękne i pachnące!

biały

różowy

lilowy

piękne!

12:38, wanilia39 , praca
Link Komentarze (11) »
niedziela, 30 stycznia 2011
mała refleksja

kilka dni temu czytałm na zaprzyjaźnionym blogu na temat prorytetów jakimi powinna kierować się młoda dziewczyna wybierając męża.

teraz to są inne czasy. dziewczęta,  kobiety pewnie mają inne priorytety.

czym ja się kierowałam?

mojego Męża poznałam niedługo po  osiemnastce. mimo, że byłam bardzo "kochliwa" kiedy zobaczyłam P cos we mnie drgnęło, ja wtedy byłam pewna, że to TEN na całe (?) życie. od tego listopadowego wieczoru, kiedy zobaczyłam młodego chłopaka w brązowym golfie, w okularach przestałam myśleć o  sobie, zaczęłam myśleć o nas... to była Miłość. nie myśleliśmy o tym gdzie będziemy mieszkali,  co będziemy w życiu robili (to były wczesne  lata osiemdziesiąte). może nie było to rozsądne ale było Coś co nam mówiło, że będziemy razem  i damy radę.

pewnie, że różnie bywało, nie raz spieraliśmy się,  obrażałam się, myślałam, że to już koniec... moii  rodzice też na początku nie byli przychylni, a mama P  jeszcze tuż przed ślubem odradzała mu związek ze mną... przetrwaliśmy!

w małżeństwie  też bywało różnie. jednak jesteśmy dla siebie najbliższymi i najważniejszymi osobami. kochamy się i przyjaźnimy. mimo, że mamy zupełnie inne charaktery i temperamenty łaczą nas wspólne cele. 

ważniejsze jest my niż ja. my to także nasze dzieci. mimo tego w rodzinie naszej każdy ma możliwość wyboru i rozwoju. akurat w tej chwili tak się złożyło, że ja bardziej się "udzielam" ale nie mogłabym   tego robić, gdybym nie miała wsparcia w Mężu... pomocy w dzieciach... po prostu...

MY to nasza czwórka

MY to cztery indywidualnści

MY to my :)

sobota, 29 stycznia 2011
ból głowy mam od rana

może przejdzie :)

dziś znowu na 18.

będzie dobrze :)

piątek, 28 stycznia 2011
odpoczywam

ale za chwilkę znowu idę do mojej pracy

znowu na noc  i jutro też - sama tak zdecydowałam.

pozwoliłam na weekend zostać studentom 

i teoretycznie nie jest konieczn opieka wychowawcy

teoretycznie.

a jeśli mam spać byle jak w domu, denerwująć się -

wolę  iść do pracy i nawet tam położyć się.

IMPREZA myślę, że udana. bardzo moi nauczyciele

i pracownicy postarali się. gdyby nie oni - nie byłoby nic.

po niedzieli muszę trochę czasu poświęcić administracji

i obsłudze, pewne sprawy muszą  poprostować :)

no nic, teraz jeszcze obiad skończę i... w drogę...

czwartek, 27 stycznia 2011
czaka mnie dziś

spora impreza w mojej placówce,

zapowiedziało się kilku ważnych gości.

i dobrze. należy się pokazywać :)

chociaż tremę  mam...

nocy nie przespałam - nie z powodu nerwów-

Natalkę kilka razy przeczyściło i wymiotowała...

dzieci doskonale wiedzą kiedy...

dobrze, że wcześniej zaplanowaliśmy,

że Mąż dziś weźmie urlop. intuicja?!

dobrego dnia!

 

środa, 26 stycznia 2011
słuchaczką jestem

- bo audioksiążek w drodze słucham

- bo muzyki również...

najchętniej słucham Bajora

aż nogi same podrygują

tańczyć i śpiewać mi się chce...

jak zobaczycie na przystanku autobusowym

lub tramwajowym podstarzałą,

"przy kości" kobitkę która podryguje -

to jestem ja :):):)

18:56, wanilia39 , o mnie
Link Komentarze (9) »
wtorek, 25 stycznia 2011
przepis na kota

składniki:

1 dziewczynka

2 warkoczyki

1 rajstopki - koniecznie czarne

1 bluzeczka - koniecznie czarna

1 spódniczka czarna

1/2 szalika czarnego

2 wstążki czarne

kartka A 4 biała

kartka A 4 czarna - z kartonu

kilkanaście cekinów

sposób przyrządzania:

dziewczynkę uczesać w warkoczyki, wpleść wstążki, ubrać rajstopki, bluzeczkę i spódniczkę. z białej kartki wyciąć kształt głowy kota, po przymiarce przerysować na czarną,  wyciąć, ponaklejać kolorowe cekinki, zawiązać gumę - cienka, czarną,  majtkową. ogon zapleść i opleść nitką burą, przyszyć do spódniczki i już :)

KOT GOTOWY  

a to jego twarz:

 

trudny tydzień

ale powoli wszystko zaczyna wyglądać tak jak należy!

we czwartek mam imprezę u mnie w pracy. zapowiedziało

się kilku ważnych gości. zobaczymy kto faktycznie dotrze.

pracownicy stanęli nawysokości zadań! Ci którzy widzieli

naszą placówkę przed 1 września - zdziwią się, a to co będzie

za miesiąc... jak położymy płytki na korytarzu (na razie tylko

na jednym piętrze - jest tego 140 mkw!), pomalujemy pokój

wychowawców... serce się raduje.

niestety jest problem z jedną osobą z obsługi, wróciła w styczniu

po dłuższym  zwolnieniu i konflikt, który trwa od lat - narasta.

w najbliższych dniach proszono mnie o zorganizowanie spotkania

i zajęcie się tą sprawą. powoli przymierzam się do tego.

***************************************************

chwilowo jestem  w domu, Natalka jeszcze śpi. zaprowadzam ją

na 11 doszkoły - mają bal karnawałowy :), moja córka

postanowiła, że będzie KOTEM... zaraz zabieram się za

tworzennie uszu :) i doszywanie ogonka :)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum
Zakładki:
Ani wyzwanie
Czytam
Tutaj chwalę się
Tyle zostało z